Prawdziwe historie o zdalnej rewolucji

Prawdziwe historie o zdalnej rewolucji

Praca zdalna kojarzy się zwykle z pracą grafika komputerowego, ewentualnie programisty lub autora tekstów. Warto jednak wiedzieć, że niektórzy ludzie, już po ułożeniu sobie kariery w firmach, przenieśli się do pracy zdalnej z bardzo korzystnym dla siebie skutkiem.

Mała wieś na końcu Polski

Życie w dużym mieście potrafi naprawdę zmęczyć. Ciągły pęd, goniące terminy, hałas i tłum nie pozwalają zapomnieć o obowiązkach ani na moment, stale przypominają, że gdzieś tam ucieka życie i trzeba je gonić, by zarobić, by odnaleźć się na ścieżce kariery... Nieliczni mogą całymi latami żyć w podobnym pędzie, zadowoleni z warunków, w jakich przebywają. Choć wielkie miasto to bliskość kultury i tętniące życie, jego specyficzny klimat może przyprawić o ból głowy. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację – informatyk, który latami pracował w wielkiej firmie, przewodząc zespołowi programistów, zrobił zawrotną karierę i dorobił się wielkich pieniędzy.

Jego życie składało się jednak z gonitwy za zarobkami i ciągłego stresu. Postanowił wybudować domek na wsi, bardzo daleko od miasta, gdzie toczy się życie jego firmy. Nie chciał jednak porzucać pracy i przechodzić przedwcześnie na emeryturę. Odstąpił więc rolę lidera i pozostał w firmie na stanowisku specjalisty, by dalej spełniać się zawodowo za spore pieniądze. Gdy okazało się, że już nie musi bywać w pracy bardzo często, przeniósł swoje obowiązki niemal w całości na formę zdalną.

Praca w domowym zaciszu

Co rano może pić kawę na tarasie, spędzać czas z rodziną i wypoczywać w ciszy, w otoczeniu natury. W firmie bywa raz na jakiś czas, a swoje obowiązki wykonuje nie wychodząc z domu. Takie historie zdarzają się dziś coraz częściej – ludzie, którzy poświęcili bardzo wiele pracy zawodowej, oddają palmę pierwszeństwa i przejmują spokojniejsze obowiązki, które mogą wykonywać za pośrednictwem internetu. Często przeprowadzają się w tym celu na przysłowiowy „koniec świata”... albo na całkiem dosłowny.

Nie tylko na małej wiosce

Przenieśmy się do Tajlandii. Kolorowe ptaki, małpy, gekony, słonie i kolorowa, egzotyczna kultura. Codziennie szum ciepłego morza, plaża, lokalna kuchnia. To brzmi jak wakacje all inclusive, które muszą kiedyś dobiec końca, a ich uczestnicy wrócić do swoich obowiązków... ale nie programista, który wybrał wraz z rodziną życie w tym ciepłym raju. Wszystko to dzięki zdobytemu doświadczeniu i możliwości pracy zdalnej. Życie w Tajlandii nie kosztuje go zbyt wiele. Nie ma też już dzisiaj potrzeby, by dalej pełnić rolę lidera i szefa zespołu.

Marzy mu się spokój i możliwość skupienia się na pracy specjalisty. Za mieszkanie nie płaci w przełożeniu więcej, niż 600 złotych na miesiąc, a żyje bardzo wygodnie. Jego żona pracuje w lokalnej szkole, oboje czują się spełnieni i szczęśliwi. Odnaleźli się wspaniale w tym dalekim kraju, nie tracą przy tym kontaktu z rodziną ani współpracownikami. Wszystko to dzięki pracy zdalnej. Programista zarabia w euro i dolarach, wydaje w lokalnej walucie – dzięki temu na jego koncie stale gromadzą się oszczędności.